Uczelnie w walce o kandydatów uatrakcyjniają swoją ofertę przygotowują nowe kierunki studiów i modyfikują stare. Niż demograficzny sprawił, że przetrwają tylko te najbardziej konkurencyjne. Reszta będzie musiała zostać zamknieta.
Szkoły wyższe szykują się do ofensywy. Z pomocą przyszła im nowelizacja ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, która od października uprościła tworzenie nowych kierunków. Jak sprawdziliśmy, już teraz wykorzystują nowe przepisy. Dla maturzystów oznacza to, że będą mogli przebierać w kierunkach. Wśród propozycji są jednak takie, po ukończeniu których absolwenci będą mieli problemy ze znalezieniem pracy.
Na Uniwersytecie Warszawskim trwa właśnie przegląd programów wszystkich kierunków. Oceniają je eksperci, także spoza wydziałów, co ma zwiększyć obiektywność oceny. Przegląd został poprzedzony ankietą wśród absolwentów uczelni. Wyniki audytu mają być gotowe w maju przyszłego roku.
Już teraz wiadomo, że od 2012 r. będzie można na UW uczyć się na nowych kierunkach: archeologia będzie prowadzona w języku angielskim, a na kierunku zastosowanie fizyki w biologii i medycynie pojawi się nowa specjalność – biofizyka i biochemia widzenia. Z kolei na resocjalizacji może się pojawić kryminologia.
Po analizie zainteresowań studentów i ofert konkurencji Uniwersytet Jagielloński w przyszłym roku we współpracy z krakowskim Uniwersytetem Rolniczym uruchomi weterynarię, która będzie sprofilowana na tematykę bezpieczeństwa żywności. Natomiast w związku z rozwojem cyfrowych mediów na tej uczelni pojawi się też elektroniczne przetwarzanie informacji.
Szkoły wyższe coraz szybciej reagują na zmiany gospodarcze. W tym roku Katolicki Uniwersytet Lubelski otworzył naukoznawstwo. – Absolwenci będą profesjonalistami w zakresie zarządzania projektami naukowymi, zarówno jeśli chodzi o badania czy innowacyjność, jak i kierowanie instytucjami typu szkoły wyższe i jednostki badawcze – wyjaśnia prof. Paweł Kawalec, twórca i koordynator tego kierunku. Prace nad stworzeniem tych studiów trwały od 2006 r.
Teraz uczelniom będzie łatwiej, bo tworząc programy, zamiast odwoływać się do centralnie określonych treści nauczania, będą mogły je samodzielnie kształtować w ramach krajowych ram kwalifikacji. Ma to spowodować, że osoby, które kończą edukację na danym poziomie ram kwalifikacji, będą miały podobne kompetencje w dziedzinie wiedzy i umiejętności, bez względu na to, czy są absolwentami polonistyki, czy studiów inżynierskich, np. równie szczegółowo analizować oraz rozwiązywać problemy, komunikować się czy pracować w zespole.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna


